Dzisiaj wstałem o 7:00 (miałem na 8:50), bo nasza ukochana dyrektorka zarządziła sobie, że będziemy mieli dodatkowy polski (obowiązkowy), więc będziemy mieli na 8:00. Dzień się kijowo zaczął, bo 2 polskie pod rząd.
No, ale coż, jak mus, to mus. Na polskim robiliśmy moją "ukochaną" gramatykę, konkretniej składnię. No i oczywiście JA musiałem iść do tablicy z zadaniem domowym. Naszczęście zrobiłem, bo w końcu ostatni dzień nauki, to mogę się wysilić. Zrobiłem wszystko dobrze i przez 2 lekcje słuchałem pół przytomny, w myślach leżąc i wygrzewając się w ciepłym łużeczku. Nastę

na historia i byłem pytany na 4 na koniec. Zapominawszy całkowicie o tym, na ledwościach mi się udało (kochane gazetki). Nastę

nie biologia i niemiecki. Później W-F i moja "ulubiona" piłka ręczna ._. Po w-fie była technika i oczywiście oceniała zeszyty. (mój hardcorowy zeszyt na początku 96 kartkowy, teraz 16 kartkowy) No, ale na szczęście dostałem 4. Wróciłem szybko do domu i obejrzałem ostatni odcinek Fate/Stay Night. Mocny był, prawie mnie do płaczu doprowadził. Tak o to przebiegł mój dzień.